„Coś się dzieje w mej biednej głowie”

kryzys w związku

Czy kryzys w związku może mieć źródło w Twojej głowie?

Dzisiaj zapraszamy Cię do przeczytania naszego wspólnego tekstu. Będzie o dekompensacji psychicznej i jej wpływie na relacje międzyludzkie, a dokładnie na kryzys w związku. Rzadko się spotyka takie połączenie, ale wydało nam się ciekawe. Zacytowany tytuł piosenki zespołu Perfect w zasadzie wyjaśnia, o co chodzi z tą dekompensacją. Wszystko rozgrywa się w czyjejś „biednej głowie”. A w bliskich relacjach niejednokrotnie kończy się ogólnym wnioskiem „coś jest nie tak między nami” i działaniami zupełnie nieprzystającymi do rzeczywistości. Niby jasne, ale chcemy dziś wyjaśnić na konkretach: jak działa dekompensacja, dlaczego może zniszczyć nawet dobrze rokującą znajomość (a nawet zadeklarowany związek) i jak się jej oprzeć. Aby uprzyjemnić czytanie będziemy zamiennie używać słów: dekompensacja, kryzys, totalna rozpierducha, totalny FuckUp, przegrzane zwoje. Ponadto zamiast teoretycznych rozważań z dziedziny psychiatrii i psychologii posłużymy się dwoma obrazowymi przykładami. Zobaczysz, że to, o czym piszemy naprawdę istnieje i spotyka Cię niemal każdego dnia (bezpośrednio lub pośrednio).

„Wyginam śmiało ciało…”

Najpierw spróbujmy odnieść termin „dekompensacja” do fizyczności. Wyobraź sobie faceta na siłowni, który kładzie się na ławeczkę i wyciska na początku 80 kg, potem 90 kg, potem 95 i przy tych 95 „coś dziwnego” czuje w prawym nadgarstku. To „coś” przypomina pieczenie, a może bardziej dziwne skręcanie. Zauważa to, ale dalej dorzuca i wyciska 100 kg. Dał radę, ale nadgarstek dalej go piecze. On jednak deklaruje, że będzie wyciskał dalej. W trakcie wyciskania 110 kg jego prawy nadgarstek nie wytrzymuje, sztanga obsuwa się z impetem i ląduje na jego klacie. Potem ten facet idzie do specjalisty, by naprawić nadgarstek. Przestaje chodzić na treningi. Trochę ćwiczy w domu pamiętając jednak, by nie nadwyrężać ręki. Robi to, bo wie, że ćwiczenia są dobre dla jego zdrowia fizycznego. A z drugiej strony wie, że jak nie będzie oszczędzał ręki, to ona nie wróci do pełnego zdrowia.

Ten krótki opis pozwala zaobserwować moment, w którym zarejestrowane zostaje pieczenie w nadgarstku. Niestety informacja ta zostaje zbagatelizowana i dalsze ćwiczenia prowadzą do urazu. W ten sposób organizm staje się fizycznie niewydolny. I tu mamy właśnie do czynienia z dekompensacją, czyli zaburzeniem dotychczasowego funkcjonowania, z nieefektywnością, przegrzaniem. Jakkolwiek tego nie nazwiemy, widać tu fizyczne ograniczenie wydolności, a po nim odpoczynek i powolny powrót do aktywności choć już z mniejszą intensywnością. 

Czacha dymi 😉

Dekompensacja psychiczna jest podobna, z tym, że jak sama nazwa wskazuje dotyczy psychiki. Tu zamiast mięśni mamy iście skomplikowany układ. On także jest narażony na ciężary, tyle że psychiczne a nie fizyczne. 

Dekompensacja psychiczna to pewnego rodzaju stan krytyczny, kryzysowy. To ten moment przegrzania, kiedy system psychiczny staje się niewydolny, a Ty czujesz, że masz totalną rozpierduchę w głowie i np. wybuchasz. Jest to moment, w którym dochodzi do zachwiania harmonii, w jakiej się dotychczas funkcjonowało. Wtedy stosowane do tej pory mechanizmy radzenia sobie z rzeczywistością przestają być skuteczne. Na poziomie klinicznym pojawiają się wówczas różne objawy np. zaburzenia myślenia, napady silnego lęku (nawet z objawami fizycznymi np. walącym sercem czy nadmiernym poceniem się), epizody depresyjne (też z myślami samobójczymi), a nawet stany psychotyczne. W życiu codziennym są to zwykle lżejsze doświadczenia przejściowe, aczkolwiek mogą okazać się one krytyczne dla całokształtu funkcjonowania. Być może już teraz widzisz, że dekompensacja jest dużym zagrożeniem dla stabilności jednostki. Tak naprawdę każdy może jej doświadczyć na jakimś etapie swojego życia (nawet psychoterapeuta). Zazwyczaj dochodzi do tego w odpowiedzi na nową i trudną dla jednostki sytuację emocjonalną.

Zaznaczam, że dekompensacja nie oznacza, że jest się słabym psychicznie. Raczej wskazuje na to, że w porę nie zareagowało się na sygnały zawiadamiające o nadchodzącym niebezpieczeństwie destabilizacji. Dlatego tak ważna jest rola czujników, o których wspomniałam w poprzednim wpisie – te czujniki / lampki kontrolne stanowią niejako system wczesnego ostrzegania i reagowania. Są one kluczowe dla podjęcia natychmiastowych działań naprawczych. Dlaczego? Z prostego powodu: im szybciej zareagujesz, tym szkody będą mniejsze. Znasz to na pewno z życia: jeśli podczas jazdy samochodem usłyszysz nietypowe dźwięki wydobywające się spod zawieszenia i rozpoznasz co to, a następnie naprawisz to „od ręki”, to jest mniejsze ryzyko, że w czasie jazdy odpadnie któreś z kół. Dlatego warto uczyć się uważności i być otwartym na sygnały, które płyną z „czujników”. Lepsze to niż udawanie, że „wszystko jest ok” albo myślenie „mnie to nie dotyczy” czy „nie mam na nic wpływu”. 

Kryzys w związku

Aby jeszcze łatwiej było zrozumieć o co chodzi z tą psychiczną dekompensacja posłużymy się kolejnym przykładem. Tym razem z obszaru relacyjnego. Wyobraź sobie taką sytuację: Rafał od 3 miesięcy spotyka się z Weroniką. Obydwoje pracują jako sprzedawcy, mieszkają niedaleko od siebie. Wydaje się, że między nimi wszystko jest w porządku i idzie w dobrym kierunku. Są ze sobą swobodni i cieszą się ze wspólnie spędzanego czasu. Spotykają się bardzo często (praktycznie codziennie), widują się wieczorami, oglądają wspólnie seriale, wychodzą do znajomych, itp.

Mówiąc krótko, są w stałym kontakcie i czas mają wypełniony po brzegi. I jest to dla obojga satysfakcjonujące. Albo raczej było, bo od kilku dni Rafał jest poddenerwowany. Ciągle krąży mu w głowie myśl „coś jest nie tak między nami” kiedy przygląda się sobie i Weronice. Poświęca tym rozważaniom dużo czasu. Zaczął zaniedbywać obowiązki domowe. Koledzy z pracy wysyłają mu informacje, że znowu nie ma go na spotkaniu. On sam ma poczucie, że nie ma kiedy pojeździć motorem, pograć na konsoli, obejrzeć ulubionych treści na YouTube. Zaczyna być nerwowy w pracy i w domu, chodzi niewyspany. Rafał zaczyna „czuć”, że coś jest nie tak, że coś traci. Niby wie, że Weronika jest fajna, ale coś zaczyna mu nie pasować. Zaczyna myśleć, że Weronika go osacza.

Tak naprawdę między nimi nic się nie zmieniło, ale Rafał czuje, że zostaje mu już mało czasu wolnego i miejsca na jego aktywności, że Weronika zaczyna w pewnym sensie zagarniać jego życie. Przynajmniej tak czuje i mocno się tym niepokoi. Im więcej o tym myśli i gada z kumplami, tym bardziej przekonuje się do swoich koncepcji. Z jednej strony jest mu dobrze, bo ma dziewczynę, która daje mu bliskość i uwagę. Ale z drugiej widzi Weronikę jako „zaborczą babeczkę”, która chce wtłoczyć go pod pantofel.

Rafał obawia się, że z jego dotychczasowego męskiego i wolnego życia nie pozostanie nawet wspomnienie. Im więcej tak myśli, tym ma gorsze samopoczucie. Zamiast sympatii do Weroniki pojawiają się wycofanie i niechęć do kontaktu z nią. To tylko mu potwierdza jego hipotezę „coś jest nie tak”. Jeśli sytuacja będzie rozwijać się w ten sposób dalej, to oczywiste wydaje się, że relacja Weroniki i Rafała tego nie przetrwa choć na początku wydawali się super parą. Czyli kryzys w związku majaczy coraz wyraźniej na horyzoncie.

W tej historii widać bardzo dużo kontrolnych lampek, które Rafał zauważa, po swojemu interpretuje nadając im konkretne znaczenie, by w końcu „coś” poczuć i zacząć działać. Przyjrzyjmy się temu krok po kroku. Tak naprawdę Rafał zauważył, że ma indywidualne straty: dziewczyna go osacza i zabiera mu jego życie. W tym momencie poczuł się zagrożony i zaczął walczyć o swoją przestrzeń. I właśnie to poczucie zagrożenia w pewnym sensie go zaślepiło, tak że uwierzył w to zagrożenie (dekompensacja) i zaczął niszczyć przestrzeń wspólną, swoją i Weroniki.

Mamy nadzieję, że ten przykład pomógł Ci zrozumieć na czym polega dekompensacja psychiczna oraz jakie niesie zagrożenia dla jednostki (załamanie stabilnego funkcjonowania) i dla relacji (kryzys w związku).

Zapraszamy za tydzień na ciąg dalszy. Opiszemy „zdrowszą ścieżkę”, która mogłaby zaprowadzić Rafała z powyższej historii do zupełnie innych wniosków i zapobiec kryzysowi w związku. Przedstawimy też bardzo ważną zasadę funkcjonowania psychicznego. Zachęcimy Cię również do autoanalizy zadając kilka pytań i damy podpowiedź jak zapobiegać dekompensacji.

Facet i związek

Włącz powiadomienia o najnowszych wpisach

 

Polityka prywatności